Dziś jest piątek, 20.07.2018, imieniny Czesława, Hieronima
6° / 1018 hPa
Wielkość tekstu:
A A+ A+
Jesteś tutaj: Strona główna » Parafia Malanów » Aktualności » „BÓG JEST DLA WSZYSTKICH” - III Malanowski Orszak Trzech Króli

„BÓG JEST DLA WSZYSTKICH” - III Malanowski Orszak Trzech Króli

„BÓG JEST DLA WSZYSTKICH” - III Malanowski Orszak Trzech Króli

„Jako stary zwyczaj każe

Gdy gwiazda betlejemska się pokaże

Trzej Królowie ze Wschodu przybywają

I Dobrą Nowinę nam ogłaszają: że

BÓG JEST DLA WSZYSTKICH

Dalekich i bliskich – wysokich i niskich.

Bo dla Wszystkich jest szansa

W tych Trzech Bożych posłańcach.

Zechciejmy i My dołączyć do Królewskiego Orszaku

Mężczyzno i kobieto, dziewczyno i chłopaku!

Nie szukaj znaku i ruszaj z nami w barwnym Orszaku.”

 

Takimi oto słowami – ks. Marcin Zaworski – rozpoczął III Orszak Trzech Króli w Malanowie. Już od dawna wszyscy czekali, co i w tym roku się wydarzy, czy Mędrcy jeszcze raz do Malanowa zawitają i z jakim przesłaniem do nas zawitają.

Zaczęło się już jak zwykle, jak już tradycja malanowska nakazuje, przy placu obok gimnazjum, tam o godzinie 11.30 ks. prał. Stanisław Płaszczyk – niestrudzony prorok od 30 lat na malanowskiej ziemi – zachęcił wszystkich zebranych do modlitwy Anioł Pański w intencji naszego orszaku. Parafianie i goście malanowscy nie zawiedli i dopisali, w pięknych kolorowych strojach i starsi i młodsi i już po raz dziesiąty, aż 13 grup najmłodszych Kolędników Misyjnych dołożyło do Królewskiego Orszaku. Nie zapominajmy przecież, że Święto Objawienia Pańskiego to patronalne święto Papieskich Dzieł Misyjnych Dzieci. I to najmłodsi nasi parafianie, wraz z nauczycielami, rodzicami, opiekunami pod okiem pani katechetki Małgorzaty Przybylak, na kilka dni przed Epifanią przemierzało ścieżki malanowskiej parafii głosząc Dobrą Nowinę i zbierając ofiary na pomoc dzieciom Syrii i Libanu.

Te swoiste kolorowe grupy dzieci, stworzyły czoło naszego Orszaku, przecież Mędrcy – Magowie poszli za gwiazdy przewodem. I tak też się stało.

Za gwiazdą ruszyli oni – długo wyczekiwani – sędziwy i doświadczony Król Kacper (Europa), który głosił swoim życiem, pochwałę wieku podeszłego. Tuż zanim podążał drugi – Król Melchior (Afryka) – głoszący pochwałę dojrzałego życia rodzinnego. A za nim znalazł się nieco pogubiony, zaniepokojony, niedoświadczony najmłodszy – Król Baltazar (Azja), który tak naprawdę nie wiadomo kogo szukał, ale szukał… Widocznie i w jego sercu Pan Bóg zaszczepił odrobinę wiary, nadziei i miłości.

Ruszyli wszyscy razem, czy to po bezdrożach swego życia, czy po świątecznych manowcach, czy w pielgrzymce wiary, poszukiwania obiecanego Zbawiciela Świata. A skoro „Pan Bóg obdarzył nas zdolnością rozumu, byśmy poznawali Jego samego” (por. 1 J5,20), to pierwsze kroki, z zapytaniem gdzie jest nowo narodzony Król Żydowski – Mędrcy skierowali do jaśnie panującego nam Króla Heroda.

Jakie było zdziwienie gdy, Król Herod jako nowego Mesjasza przedstawił nam… swoją czteroletnią córkę! Tak! Zdziwienia Mędrców i zebranej gawiedzi nie było końca. To nie tak…, to przecież niemożliwe… a jednak Herod upierał się na swoim. Krzyczał „Herod z narodem… a Naród z (milczał) odpowiedz. Lud domagał się jednego: „Herodzie, Herodzie obniż podatki w narodzie…”, „Herodzie królu – odejdź bez bólu”, „Nasz król płochliwy, pozamykał bramy i pojechał do swej mamy.”… Inwektyw chyba nie było by końca, gdyby nie prorok Micheasz, który rozwinął święte księgi i dokładnie wyjaśnił Magom, gdzie może znajdować się obiecany Mesjasz.

To jednak nie spodobało się Herodowi i gdy Mędrcy opuścili dziedziniec pałacu Heroda, chyba w swej złości zaplanował zasadzkę na pielgrzymów. Wszystko przebiegało w jak najlepszym porządku, aż nagle…

Wielki wybuch, zasadzka, zadyma straszna… czyżbyśmy trafili do… piekła. A może to sprawka Heroda?

No tak przygotowanej sceny ognia piekielnego to chyba daleko szukać. Oj się działo, świata nie było widać, a tym bardziej drogi do Betlejem. Tu naprawdę należą się ogromne podziękowania za scenę piekła przygotowaną przez Strażaków z OSP Malanów. Dym gryzł w oczy, zatykał nosy… no jak tak ma być w piekle to lepiej tam, nie trafić.

Odwieczna walka dobra ze złem, miłości z nienawiścią, wiary z niewiarą, nadziei ze zwątpieniem, wojny z pokojem rozegrała się na naszych oczach. Walka na przeciąganie liny – kto kogo przeciągnie na swoją stronę, czy przejdziemy na ciemną stronę mocy? Skoro nawet rogate stwory zaczęły smarować sadzą zebranych!

Dobro musi zwyciężyć, tylko Bóg nawet z największego zła potrafi wyprowadzić dobro. I tak też musiało się stać na naszej drodze do Boga. Anioły zło pokonały i drogę do Boga nam pootwierały. Nawet śniegiem z nieba nam poprószyły, i świątecznej atmosfery nie szczędziły.

No tak teraz to już droga prosta, gwiazda betlejemska, Anioł Stróż na pewno właściwą drogę nam wskażą i nowo narodzonego Boga-Człowieka pokażą.

Dotarliśmy wreszcie do naszej świątyni, która stała się naszym Betlejem, tam spokojnie przy żłobku siedziała Maryja z małym Jezusem, a św. Józef bacznie obserwował wszystkich oddających pokłon Bożemu Synowi.

Pierwsi Oni – Trzej Mędrcy, Magowie, Monarchowie oddali pokłon Panu. Oj aż korony z głów pospadały. No tak bo Król jest Jeden Jedyny. Tylko ma tacy jesteśmy, że te korony naszych grzechów, naszego „ja” nie chcą nam pospadać z głów. A żeby szukać Boga, drugiego człowieka „trzeba wstać z kanapy” (Papież Franciszek) i iść szukać, szukać – „ bo niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Tobie Boże” (św. Augustyn). I to chyba jest najpiękniejszy cel święta Trzech Króli. A zatem:

„Niech spadnie nam

korona z głowy

przed Panem tego świata.

Czas łaski trwa,

już przyszedł nowy

Król –

Jezus Bóg!”

Ks. Marcin Zaworski
zdjęcia: Emil Piekarczyk

Galeria zdjęć

 


Pozostałe aktualności